poniedziałek, 6 czerwca 2016

A co jeśli na łożu śmierci, nie będzie ci się chciało pić...






Moi drodzy dziś chcę się z wami podzielić tym fragmentem książki. I życzę wam wszystkim abyście nie dokonywali ważnych dla siebie wyborów, dyktowanych strachem. Życzę abyście nie tkwili w relacjach które was nie wspierają, tylko dla tego, że strach przed samotnością wam tak podpowiada. On nie jest dobrym doradcą i nigdy nie będzie. Na miłość czasami trzeba cierpliwie poczekać, bo ona jest czymś


odświętnym. Nie zadowalajcie się sięgając po cukierki za którymi tak naprawdę nie przepadacie, w strachu przed tym, że chwilowo wasza ulubiona czekolada nie znajduje się w sklepie w którym jesteście. Może warto poczekać na dostawę, albo przespacerować się do innego sklepu. Chwilowe zaspokajanie się cukierkami (i to jeszcze nie waszymi ulubionymi) stwarza tylko ułudę szczęścia, bańkę mydlaną, która w pewnym momencie i tak pęknie. A wtedy cierpki posmak bólu wciska w ziemię z takim impetem, że podnieść się to nie lada wyzwanie. A życie jest jedno, jak śpiewała kiedyś Justyna Steczkowska “dnia narodzin, nie pamiętasz, zgon to tajemnica święta” więc nie marnujcie cennego czasu na tkwienie w miejscach, w których nie chcecie być, w związkach, których nie chcecie, w pracy która nie cieszy, u boku osób których tak naprawdę nie kochacie i\lub które was nie kochają. Przecież jesteście wojownikami!! Owocnego tygodnia oraz działań mimo jakichkolwiek obaw!

sobota, 14 maja 2016

Mały kaprys na osobisty przelew myśli

Moi drodzy czytacze i podglądacze, klienci przyszli i przeszli, mam ochotę napisać, podzielić się z wami skąd taka długa cisza z mojej strony, brak ruchu na fb, blogu, nie wspominając już o portalu irlandia.ie, czy różnego rodzaju wydarzeniach.
Agnieszka Adamska Life Coaching DublinCzasami wiele dzieje się na zewnątrz, a w nas jakby wszystko zastygło lub wręcz przeciwnie, na zewnątrz cisza jak makiem zasiał, a w środku burza z piorunami i tajfunami. Tak właśnie postanowiłam poddać się tej swojej wewnętrznej burzy, niesamowitej podróży bez sprzeciwów i jakiejkolwiek ingerencji. Tak też wiele wartości zostało wywróconych do góry nogami i przewartościowanych po raz nie pierwszy i z pewnością nie ostatni.
Zbieram się w sobie i gromadzę siły alby ruszyć z projektami, które dojrzewają i nabierają coraz to wyraźniejszych kształtów w mojej głowie oraz nowymi ofertami i warsztatami łączącymi całą moją wiedzę i doświadczenie zawodowe oraz życiowe.
Dodam też, że moje myśli powoli, choć śmielej przelewają się na papier w formacie większym niż wpis blogowy. Ale wszystko w swoim czasie.
Przez parę ostatnich miesięcy doświadczyłam wielu zwątpień, niejasności, oporu, smutku, rezygnacji, istnego chaosu, obaw, poczucia bezsilności i zagubienia, ale i były chwile zmiany stylu życia, uczenia się nowych rzeczy, przełamywania barier, odkrycie nowej pasji i absolutnego bycia  tu i teraz z bliskimi, bez planowania i zdobywania jakichkolwiek przyszłościowych celi. No poza jednym tzn. moim jedynym celem było to, aby być w danej sytuacji na 100% i dać z siebie 100%.
W chwilach zatracenia i zwątpienia w to, kim chcę się stać, dokąd tak naprawdę chcę iść i co chcę dać od siebie innym/światu, przeszkadzającym okazywał się być fakt, że doskonale wiem jak sobie radzić z natrętnymi, negatywnymi myślami. Przeszkadzającym, bo ja wcale nie chciałam się z nimi uporać, chciałam ich doświadczyć, dotknąć, usłyszeć to, co tak naprawdę chcą mi przekazać, ale mimo to, fakt, że nie rozprawiam się z nimi raz, dwa, wywoływał poczucie winy.
I dziś, w chwili, gdy się z wami tym dzielę jestem szczęśliwa, że pozwoliłam sobie na doświadczanie i przeżywanie tych wszystkich złych emocji i myśli. Bo nie chcę wierzyć i tworzyć swojej rzeczywistości tylko w oparciu o dobrą stronę mocy, eliminując tą drugą. Bo może i negatywne emocje i myśli nie pchają nas do przodu tak jak pozytywne, ale gdy raz na jakiś czas pozwolimy sobie na nie, one pozwolą nam obejrzeć świat i nas z innej perspektywy, nabrać innego oglądu i dystansu. Osobiście głęboko wierzę w to, że jak potraktujemy je tylko i wyłącznie, jako coś normalnego, jako część naszego życia, coś, co mija tak samo szybko jak się pojawia (a nawet jak nie aż tak szybko, to i tak mija) w najlepszym dla nas samych momencie, to one wzbogacą nas i pozwolą zachować życiową równowagę. Bynajmniej ja tak to widzę, czuję i głęboko w to wierzę.

Jakie jest moje przesłanie dla tych, którzy doświadczają chwil słabości lub gorszego samopoczucia; jesteście ludźmi w świecie błyskawicznego postępu, wszystko, czego doświadczacie jest normalne i minie. Każdy ma prawo do gorszych dni i gorszego samopoczucia. Nie jesteście nikomu winni trwającego 24/7 pozytywnego nastawienia i uśmiechu od ucha, do ucha. Jeśli jednak uważacie, że gorszy nastrój trwa za długo, podejmijcie decyzję, aby to zmienić. Jeśli uważacie, że to za duży kaliber na wasze barki ośmielcie się poprosić o pomoc, to naprawdę nie boli, a wręcz przeciwnie procentuje. Życie jest piękne nawet jak leje i wieje i jest jedno i szkoda czasu na pierdoły. I podkradnę Karolowi (mojemu lubemu) cytat, którym lubi mnie obdarzać od czasu do czasu: “życie nie ma sensu, to my mu ten sens nadajemy” Viktor E. Frankl. Dlatego nie ma znaczenia, co robicie lub czego nie, ale ma znaczenie jak się przy tym czujecie i jak byście chcieli się czuć. Życzę wam cierpliwości i wytrwałości w procesie wychodzenia z przysłowiowego dołka. Niech moc będzie z wami!

sobota, 12 marca 2016

W kontaktach z "trudnymi" pasywnie agresywnymi ludźmi.

Moi drodzy dziś bardzo emocjonujący dla mnie temat dotyczący komunikacji i obcowania z negatywnymi, pasywnie agresywnymi ludźmi. Emocjonujący dla tego gdyż szukając materiałów na ten temat napotykałam najczęściej rady typu “odetnij się od takich osób”, “to ty wybierasz kto cie otacza więc zmień środowisko na pozytywne” itp.



Wszystko brzmi pięknie i nieskomplikowanie, ale co jeśli ja nie chcę bo odcinając sie od nich, kolejnym krokiem byłaby zmiana całego środowisko w którym



jestem, a którego nie chcę zmieniać gdyż jestem z niego zadowolona? Wyobraźcie sobie, że np. lubicie swoją pracę, spełniacie się w niej ale w bonusie dostaliście jednego współpracownika, którego zachowanie jest negatywne, lub nawet pasywnie agresywne? Czy najlepszym rozwiązaniem jest zmienia pracy? A może klient z którym przyszło wam współpracować jest bardzo nieuprzejmy ale pracodawca wymaga abyście właśnie wy go obsługiwali? co w takich przypadkach? Oczywiście zgodzę się, że bardzo dużo zależy od naszego wyboru, szczególnie jeśli chodzi o kontakty towarzyskie. Otaczanie się pozytywnymi ludźmi przynosi niesamowite benefity, ale są sytuacje w których napotykamy negatywne osoby i zamiast wysilać się jak od nich uciec i jak ich unikać są strategie w jaki sposób skutecznie stawiać im granice. I właśnie tym pragnę się dziś z wami podzielić. Bo jeśli ktoś traktuje nas w bardzo nieprzyjemny sposób to wiele mówi o nim, ale jeśli takie zachowanie powtarza się 2, 3, 4,...., 10 raz to już pokazuje nam, że to my mamy coś do przepracowania. Bo nie w innych interesie jest traktować nas tak jak my tego chcemy, tylko w naszym jest pokazanie innym/nauczenie ich jak chcemy być traktowani. Sztuka komunikacji i wyznaczania granic to jest właśnie to, a Dan O'Connor moim zdaniem jest jednym z największych specjalistą w tej dziedzinie! Zapraszam i życzę owocnego praktykowania.

niedziela, 28 lutego 2016

Odpowiedzialność! Ahh... ta moja ukochana odpowiedzialność

Co wy na to, że życie nam się nie zdarza, tylko to, czego doświadczamy, co nas spotyka, jest w odpowiedzi na nasze działanie, myślenie, decyzje, podjęte lub nie podjęte kroki?
Agnieszka Adamska Life Coaching Dublin
Barbara Gulik Photography
Obserwując gdzieś swoje życie lub wsłuchując się w to o czym mówią ludzie których napotykam na swojej drodze, na chwilę obecną zgadzam się z tym cytatem. Choć przyznam szczerze, że czasami łatwiej, nawet dużo łatwiej jest usiąść, rozłożyć ręce i wyrzucać z siebie: „dlaczego mi się to przydarzyło?”, „to nie sprawiedliwe, nie zasłużyłem na to, na takie traktowanie” i tym podobne samospełniające się zaklęcia.
A gdyby tak wziąć głęboki oddech, zrobić dwa kroki do tyłu i parę w bok aby przypatrzeć się takim sytuacją z innej perspektywy i z lekkim dystansem. Nie mówię, że to super łatwe, nawet odważę się powiedzieć, że to nie lada wyczyn ale…to możliwe. Może nie za pierwszym razem i nie od razu jak w przypadku odruchu bezwarunkowym Pawłowa ale zdecydowanie do wyuczenia. Tak sobie myślę w tym momencie swojego życia.  No bo zerknijmy na przykład na parę hipotetycznych sytuacji:
·         Syt 1. Pani x wychodzi za mąż za pana y, w myśl, że po ślubie on się zmieni, mimo, że przed ślubem przy wielu okazjach, pan y nie okazuje jej szacunku,  .
Parę lat po ślubie, pan y, w odpowiedzi na brak oczekiwanego obiadu, rzuca przez ramię „ leniwa suka”, po czym trzaska drzwiami i wraca nad ranem w stanie wskazującym na duże spożycie środków wyskokowych.
Czy to co spotyka, czego doświadcza pani x niespodziewanie po prostu się dzieje, spada na nią z nieba czy spotyka ją w odpowiedzi na jej działanie i podjętą decyzję, zawarcia związku małżeńskiego pomimo wiedzy jak pan y się zachowuje?

niedziela, 7 lutego 2016

Where attention goes, energy flows...

A wy gdzie skupiacie swoją uwagę? cieszycie się, że jeszcze jest niedzielny wieczór czy już pojawia się mały grymas na waszej twarzy, że już się kończy?
Tam gdzie skupiacie swoją uwagę tam idzie wasza energia i tym samym, w odpowiedzi, więcej takich rzeczy lub sytuacji przyciągacie. Więc np.
jeśli pracujecie w obsłudze klienta i będziecie się skupiać na tych tzw “trudnych” klientach (pominęłam wulgarne określenie) tym częściej będziecie na takich trafiać. Jeśli np. skupicie się na tych którzy was rozbawili albo uprzejmie podziękowali za waszą pomoc, to waszym zdaniem, jaki to będzie miało wpływ na resztę waszego dnia? Na wasz nastrój, czy  nastawienie do innych? Jak będzie wyglądać
Agnieszka Adamska Life Coaching Dublin
BarbaraGulikPhotography
wasza rozmowa z partnerem w odpowiedzi na pytanie “jak minął ci dzień?”, Jakie emocje puścicie w ruch i pozwolicie aby oplatały i wpływały na waszych bliskich?
No właśnie gdzie na co dzień skupiacie uwagę tym samym przyciągając to często i gęsto do waszego życia?
Ale do dupy pogoda, znowu leje i wieje? vs proste stwierdzenie faktu: O pada deszcz, założę dziś nieprzemakalną kurtkę.
Ona znowu się czegoś czepia! vs Co mogę zrobić żeby ją zrozumieć i żeby się tak nie denerwować?
On się ciągle spóźnia vs co ja mogę zrobić żeby mnie to nie irytowało? hmmm może wyjdę na spotkanie parę minut później bo dokończę czytać rozdział książki - na przykład bo rozwiązań może być dużo dużo więcej. Te przykłady pokazywały jak skupiamy uwagę na rzeczach na które nie mamy wpływu, a mimo to pozwalamy aby wysysały naszą energię i decydowały jaki mamy nastrój, a tym samym jakie podejmujemy decyzję. Ale my potrafimy w tak samo dobry sposób skupić się na sobie rzucając samospełniające się proroctwa np. rany ale korek no spóźnię się, na bank się spóźnię, ja się zawsze spóźniam, i trak dalej i tak dalej tkwimy w tych błędnych kołach naszych nawyków myślowych jak chomiki w swoich kołowrotkach . A może ktoś miałby ochotę to przełamać i choć na jeden dzień skupić się gdzie dokładnie lokuje energię? Czy to mu służy czy wręcz przeciwnie? Jeśli nie służy to co chciałby w zamian? Jak to osiągnąć i kiedy zacząć? Życzę działań i jeszcze raz działań!!!

niedziela, 25 października 2015

Pomarańcza to nie jabłko.

Co otrzymacie ściskając pomarańczę?
Sok pomarańczowy. Nie jabłkowy czy cytrynowy tylko pomarańczowy.
Dlaczego więc w kontakcie z innymi oczekujecie od nich aby byli/stali się kimś innym niż są?
Agnieszka Adamska Life Coaching Dublin
Barbara-Gulik-Photography
Żeby tylko mój szef był bardziej cierpliwy...
Gdyby tylko moja żona była mniej gadatliwa....
Gdyby tylko mój mąż był bardziej wrażliwy...
Gdyby tylko on, ona, oni....
A gdzie w tym wszystkim naprawdę Ty?
Nie masz mocy aby zmienić kogoś poza jedną jedyną osobą TOBĄ SAMYM!!
Nie oczekuj więc od pomarańczy aby smakowała jak jabłko, ba co gorsza nie oceniaj pomarańczy porównując ją do jabłka, czy jakiegokolwiek innego czegoś!
To ty dokonujesz wyboru co wkładasz do ‘koszyka” po co więc już parę godzin po przybyciu do domu bierzesz do ręki owoc i kwasisz się, grymasisz, że jednak wolałeś coś innego?
Tu posłużę się również przykładem z jednej z prezentacji Jacka Walkiewicza, w której opowiada jak to jeden z panów słysząc, że pan Jacek jest psychologiem zaczyna zwierzać się z rozstania z żoną. Z żoną którą kochał ale przez dziesięć lat nie mógł znieść tego, że zostawia mydło w mydelniczce pod prysznicem ( w czasach gdy nie istniały jeszcze mydła w płynie) i mydło się gluci. Na co drugi stojący razem z nimi mężczyzna (pan inżynier) łapie się za głowę i mówi "dziesięć lat i nie mogłeś przewiercić dziur w tej mydelniczce?"
No właśnie jak to stwierdził pan Jacek ludzie się zmieniają ale problemy zostają te same.
Więc zamiast kombinować w jaki sposób gnieść pomarańczę aby w końcu wypłynął z niej sok jabłkowy odpowiedzmy sobie na pytanie: Co JA mogę zrobić aby….?(otrzymać, zdobyć, poczuć itp.)
Życzę działań i kreatywności!

niedziela, 4 października 2015

Doświadczaj całej palety życiowych barw i rośnij w siłę!



Co dla mnie oznacza życie na 100% i doświadczanie wszystkiego i wszystkimi zmysłami ?
AgnieszkaAdamskaLifeCoachingDublin
P.S.A Photography
Między innymi zaprzyjaźnienie się i smakowanie tych tzw. nie chcianych emocji czy sytuacji, smakowanie i rozkoszowanie się nimi. Odniosę się do tych tzw “negatywnych” gdyż w moich przekonaniach rozkoszowanie się w tych pozytywnych każdy dobrze zna i jest ono czymś bardzo oczywistym i znanym.
Po co podniecać się smutkiem, złością czy jakimkolwiek kryzysem? To przecież może oznaczać skłonności masochistyczne!
Otóż nie! Moim zdanie gdy nauczymy się obcować z tym czego nie chcemy co wydaje się trudne i bolesne będziemy bardziej stabilni, silni i pewni. Nasze decyzje będą wypływały